16 komentarzy

  1. Olka
    3 lutego 2014 @ 18:16

    Na to czekałam…… jestem zauroczona tym wnętrzem: ściany, belki, meble, tkaniny….jadalnia.
    Wszystko…!!! Tak na pierwszy rzut oka…bo szczegóły będę jeszcze analizować…. z szeroko otwartymi oczami i buzią…..:-D

    Reply

    • Katarzyna Antończyk, Architekt Na Szpilkach
      5 lutego 2014 @ 19:14

      🙂 miło mi

      Reply

  2. ANIA
    3 lutego 2014 @ 20:05

    no i ja się doczekałam – przepiękne wnętrza! co ja bym dała, żeby mieć taką jadalnię…;) kawał wielkiej i pięknej historii w tym domu! czekam na cz.3/3 🙂

    Reply

    • Katarzyna Antończyk, Architekt Na Szpilkach
      5 lutego 2014 @ 19:14

      Dziękuję 🙂

      Reply

  3. mieszkacpieknie
    3 lutego 2014 @ 20:07

    Obłędne te piece:) I polichromie… <3

    Reply

  4. Iza Perez
    3 lutego 2014 @ 22:37

    pierwszy raz u ciebie jestem. I narazie przeczytałam tylko ten wpis. Podziwiam miejsce w którym spędzałaś dzieciństwo. Z jednej strony piękne i z piekną historią 🙂 a z drugiej strony takie życie w "muzeum" nie było ciut męczące dla dzieci? Przyznam sie ,ze gdybym znalazła sie w tym domu bałabym sie czegokoliwek dotkąć ,żeby przypadkiem nie uszkodzić.. jak naprzykłąd te ponad stu letnie recznie haftowane zasłony ( PRZEPIĘKNE) pozdrawiam i idę sie dlaej rozejrzeć 🙂

    Reply

    • Katarzyna Antończyk, Architekt Na Szpilkach
      5 lutego 2014 @ 19:21

      Zupełnie tak tego nie odczuwałam. Dla mnie to od małego jest wspaniałe miejsce, do którego chcę wracać, żeby spędzić wspaniałe beztroskie wakacje, po prostu Dom. W salonie i jadalni dzieci nie szaleją, z oczywistych powodów, ale przecież – czy w tym domu czy w innym – i tak dzieci od małego powinny być uczone, żeby szanować rzeczy, nie rysować po ścianach, nie skakać po łóżkach itp. więc tego po prostu nie robią i nawet o tym nie myślą 😉

      Reply

    • Olka
      7 lutego 2014 @ 20:37

      Święte słowa…. 🙂

      Reply

  5. bartelso
    6 lutego 2014 @ 08:49

    Wspaniałe miejsce, wspaniały dom. Dziękuję za zdjęcia. Zapadną w pamięci, rozmarzą, zainspirują. Piekne dziedzictwo. Pozdrawiam Bartek

    Reply

    • Katarzyna Antończyk, Architekt Na Szpilkach
      6 lutego 2014 @ 20:13

      Cała przyjemność po mojej stronie 🙂 Pozdrawiam.

      Reply

  6. Anonimowy
    4 września 2015 @ 12:27

    Piękne , wzrusza , fascynuje – odkrywam dopiero teraz swoją historię Rodziny , i z ogromnym pietyzmem , nabożnym szacunkiem wręcz śledzę losy ludzi z tamtych czasów . Mój pradziadek Julian Dunin-Brzeziński był mężem Marii Matusewiczowej z domu Witkiewicz , córki , siostry Stanisława Witkiewicza brata Barbary , zawiłe ? , ale minęło tyle lat , pokoleń , Życzę dużo , dużo dobrego .. Lech D-B

    Reply

    • Katarzyna Antończyk, Architekt Na Szpilkach
      4 września 2015 @ 13:07

      Odkrywanie historii własnej rodziny jest rzeczywiście wspaniałe, cieszmy się, że mamy taką możliwość. Życzę wielu inspiracji w czasie odkrywania swojej historii. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply

  7. Trakenka
    13 lutego 2021 @ 10:42

    Dziękuję za umożliwienie zobaczenia tych cudownych, wspaniałych, niesamowitych i pełnych harmonii wnętrz związanych nierozerwalnie z otoczeniem. To jest sztuka przez duże “S”, cenna bo nasza. Czuje się tu kawał historii..

    Reply

    • Katarzyna Antończyk
      18 lutego 2021 @ 10:17

      Bardzo się cieszę, że obejrzała Pani zdjęcia z przyjemnością, pozdrawiam ciepło

      Reply

  8. Ewelina
    22 lutego 2021 @ 18:22

    Dziękuję za podzielenie się tym co nie jest widoczne dla nas przybywających pod jedliny i zerkających zza płotu na ten niezwykły dom. Troszkę byłam rozczarowana brakiem możliwości zwiedzania go, bo ubzdurałam sobie, że to dom – muzeum. Jest na listach atrajcji do zobaczenia w Zakopanem. Po Pani artykule zrozumiałam, że to jest nadal dom rodzinny. Nie wyobrażam sobie, żeby przewijały się przez niego tabuny wycieczkowiczów i zadeptywały ślady bytowania w nim Pani przodków. Ten dom ma duszę, a każda jego cząstka jest nasiąknięta atomami osób, które miały sposobność tu przebywać. Niech tak pozostanie jak najdłużej. Dziękuję za możliwość zetknięcia do wnętrza i uchylenie rąbka jego tajemniczości. No a jego zapach i skrzypienie podłogi musimy sobie wyobrazić. Pozdrawiam znad Bałtyku.

    Reply

    • Katarzyna Antończyk
      24 lutego 2021 @ 09:45

      Tak, dom jest zdecydowanie rodzinny, często pełny biegających po nim dzieci i codziennego życia 🙂 Można wejść do ogrodu, aby zobaczyć go bliżej, bywa też dostępny cyklicznie do zwiedzania w czasie różnych wydarzeń, np. Festiwalu Muzyki na Szcztach (a w zasadzie był, przed pandemią). Ja również pozdrawiam znad Bałtyku, bo jestem sopocianką prawie od urodzenia 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *